sob. Gru 3rd, 2022

Żyj przez wiarę

Postawienie Chrystusa na szczycie wszystkich ludzkich działań jest trudnym zadaniem. Ale tak samo nakarmienie 5000 ludzi pięcioma bochenkami i dwiema rybami. A apostołowie, po zwróceniu się do Chrystusa, odnieśli sukces. Oto tekst o życiu wiary.

Wiadomość o śmierci Jana Chrzciciela głęboko wpłynęła na Pana. Przyszedł, aby uwolnić nas od grzechu i skazy, którą spowodował w ludzkiej naturze, którą chciał przyjąć; ale właśnie dlatego, że – z wyjątkiem grzechu – przyjął tę naturę aż do ostatnich konsekwencji, nie był obojętny na to nowe doświadczenie niegodziwości – a w tym przypadku także błahej głupoty – czyli w sercu człowieka. Poczuł się głęboko załamany i poczuł potrzebę udania się na spoczynek do spokojnego miejsca, gdzie mógłby modlić się i medytować w spokoju. Zobacz więcej na stronie https://kosciol.wiara.pl/doc/5880720.Rodzina-tematem-Ogolnopolskiego-Kongresu-Nowej-Ewangelizacji

Wyszedł jednak z łodzi i zobaczył duży tłum i współczuł im.

Resztę dnia poświęcał na opiekę nad nimi, ich duszami i ciałami: wielu rzeczy uczył i uzdrawiał chorych. Pan nie spowodował takiej sytuacji, jego intencja była inna: po prostu chciał medytować i odpoczywać, a apostołom skłonić do medytowania i odpoczynku. Ale jego kapłańskie serce nie przegapiło nieoczekiwanej okazji, by zaopiekować się innymi, nawet jeśli dla niego oznaczało to konieczność przezwyciężenia bardzo zrozumiałego stanu umysłu.

Podobnie jak w innych przypadkach, ewangeliści nie mówią nam nic o tym, co Jezus głosił tego dnia. Dla nich wystarczy, że oprócz przykładu hojności uświadamiamy sobie wydarzenia tamtego dnia, ponieważ zawierają one ważne nauki dla tych, którzy chcą mieć życie wewnętrzne i przekazywać innym ogień Pana.

Wielkoduszność

Minęło kilka godzin. Tłum wciąż tam był, a Mistrz nadal udzielał im szeregu nauk. Uczniowie zaczęli się martwić o to, co się stanie, gdy wszyscy ci ludzie zrozumieją, że nie mają już czasu, aby gdzieś iść kupić coś do jedzenia. Zwrócili się do Jezusa: miejsce jest puste i jest już późno; odpędza tłum do wsi po żywność. Ci ludzie mają potrzebę i trzeba im dać możliwość jej zaspokojenia, zanim będzie za późno. Odpowiedź Pana była zaskakująca:

Oni nie muszą iść; nakarm je sam. Ich problem jest również twoim problemem: ty go rozwiązujesz. Prawdopodobnie Apostołowie nie zwrócili się do Jezusa, aby uniknąć odpowiedzialności, nie próbowali pozbyć się problemu. Było to zadanie tak daleko przekraczające ich możliwości, że nawet nie przyszło im do głowy, że może ich to dotyczyć.

Oczywiście żałowali tłumu, ale co innego mogli zrobić? Dlatego odpowiedź Pana wprawia ich w zakłopotanie: my? Czy powinniśmy je karmić ? Ale gdyby nawet przy zarobkach dwustu dni pracy dawali nam znikomą ilość chleba dla takiego tłumu! Co możemy zrobić?

Ale Mistrz nie ustąpił; chciał, żeby wzięli problem na swoje barki: możesz coś zrobić… Ile masz bochenków? Apostołowie uznają niewystarczające środki: mamy pięć chlebów i dwie ryby.

W ciągu tych lat działalności apostolskiej, które wtedy przeżyli, być może często zastanawiali się nad tym, czego Jezus ich nauczył tego dnia: jeśli mamy tylko te środki, to tymi środkami musimy stawić czoła problemowi; dobre intencje czy współczucie nie wystarczą, aby dostrzec potrzeby tłumu.

Apostołowie uznają niewystarczające środki

Chrześcijaninowi nie wystarczy też uświadomienie sobie, że punkt walki lub cel apostolski przekracza jego możliwości. My, chrześcijanie, musimy mieć wielkie serce i jasny umysł: musimy spokojnie liczyć bochenki, które mamy i co możemy zrobić, nie dając się zniechęcić sytuacją; chociaż może się to wydawać całkowicie niewystarczające, musimy złożyć wszystko, co mamy, u stóp Pana.

Ewangeliści mówią nam, że Jezus wziął ten pokarm, pobłogosławił go, połamał chleby i dał je uczniom, aby rozdawali je tłumowi. Wszyscy jedli i pozostało tak wiele kawałków, że potrzeba było dwunastu koszy, aby je pomieścić: pozostało więcej niż na początku; Boska interwencja sprawiła, że ​​środki tych, którzy osobiście je posiadali, wzrosły w wielkodusznym wysiłku, aby użyć ich do pomocy innym.

Św. Jan opowiada tę scenę jako wprowadzenie do długiej mowy Pana o Chlebie Życia. Związek między tymi dwoma epizodami jest jasny: rozmnażanie chlebów jest figurą wielkiej tajemnicy Eucharystii, w której Pan daje nam dostateczny i przeobfity pokarm; i idzie jeszcze dalej, biorąc pod uwagę, że przez cud przeistoczenia, to, co było tylko rzeczą materialną i ubogą, przemienia się w Ciało i Krew Chrystusa: nadprzyrodzony pokarm, Chleb anielski, nową mannę, która przywraca siłę nowej Lud Boży Ale z tego epizodu możemy wyciągnąć również inne nauki.

Jeśli rozmyślamy nad sceną, starając się zastosować ją do życia wewnętrznego, może odniesiemy wrażenie, że Pan mówi do nas: zastanówcie się nad środkami, jakimi dysponujecie, badajcie siebie z odwagą; potem połóż to, co masz, u moich stóp; i nie martw się, jeśli czegoś ci brakuje, bo mam tego pod dostatkiem.

Dodaj komentarz